poniedziałek, 22 grudnia 2014
Rozdział 14 " Myśli "
Moje odbicie stopniowo zmienia się. Staje się słabsze, mniejsze. Dziewczyna zaczyna się garbić, a na jej twarz wpływa grymas bólu. Bandaże zaczynają się rozwijać, a ja widzę jak z licznych ran na jej rękach wypływa krew. Powoli płynie po bladych dłoniach, zakrywa szkarłatem kolor skóry ciemnowłosej, aż w końcu kapie na dębowe panele, tworząc kałużę czerwieni. A ja patrzę na ten widok i czuję... właściwie nic nie czuję. Spoglądam na swoje ręce. Są takie same. Tylko na mojej twarzy nie widać uczuć, bo ja już nauczyłam się je chować. Kiedyś tego nie umiałam. Przed sobą mam siebie sprzed kilku lat. Tylko po co to widzę ?
Może oglądam swoje życiowe błędy ?
Siedząc na wielkim łóżku rozmyślam,co miał mi tamten " seans " dać do zrozumienia. Mam przestać? To ostrzeżenie? Może... ?
" Chcę się obudzić ! Ja chcę się natychmiast obudzić ! " - krzyczę w myślach. Zeskakuję z łóżka i jak oszalała zaczynam skakać po pokoju. Szczypie się po rękach, kopie we wszystko, co jest obok mnie, zwalam książki z półek, rozbijam wazony z kwiatami. Po co ? Bo chcę uciec, ale nie mogę. Coś mnie zatrzymuje.
Kompletnie nie czuję bólu.
- Chcę się stąd wydostać! Mam dość ! - wrzeszczę. Po policzkach gęsto płyną łzy, moczą moją koszulę. Płaczę. Ja na prawdę płaczę. Krzyczę, próbując zagłuszyć narastający harmider uczuć w mojej głowie. - Pomocy. - szepczę. Upadam na ziemię. Daję upust swojej złości. Na kogo się tak złoszczę ? Na siebie.
Nie wiem ile czasu mija nim się " uspokajam ". Czuje częściową ulgę, ale ... jestem nadal zła. Jestem zła, bo znów dałam się ponieść. Znów byłam za słaba. Wstaję.
- Umieraj. - syczę. - Umieraj, szmato!
Pięścią walę w lustro. Nie zwracam uwagi na krwawiącą rękę i ból. Biorę pierwszy lepszy odłamek i wbijam w rękę. Krzyczę. Głośno krzyczę. Pokój wypełnia tylko mój krzyk.
Ale przestaje czuć. Wzrok mi się rozmazuje. Milknę. Chyba już na wieki.
" Nareszcie." - myślę.
Znów upadam. I zanim całkowicie zasnę, gdzieś z oddali słyszę czyiś krzyk.
- Nie!
Męski ?
~~~
Co się ze mną stało ? Dlaczego tak się zmieniłam ?
Kiedyś byłam normalnym, wesołym dzieckiem, które nie miało żadnych trosk. Pamiętam jak uwielbiałam się bawić w berka, jak skakałam na skakance, jak tańczyłam w deszczu. Nie zawsze byłam taka. Ja ... lubiłam się bawić z innymi dziećmi. I wszyscy mnie też lubili..
Ale wszystko się zmieniło.
Kiedy ?
Kiedy tak zamknęłam się w sobie ? Kiedy uciekłam od wszystkich ? Kiedy.... stchórzyłam ?
Nie pamiętam.
Czy żałuję ? Czy żałuję, że po części zamieniłam swoje życie w piekło? Czy teraz żałuje tej decyzji?
Tak.
~~~
- Przeżyjesz, Camille, słyszysz ? Przeżyjesz.
- Szybko! Mamy mało czasu! Jeszcze uda nam się ją uratować ! Obiecuję Ci, dziewczyno. Przed tobą jeszcze całe życie. Nie zmarnuj tego. Zostań z nami.
- Co z nią ?
- Żyje.
- Camille, słońce, przepraszam, że nic nie zauważyłam. Przepraszam, że byłam złą matką. Może... nie słyszysz mnie teraz, ale.. chyba tak lepiej. Chyba sama wiesz, że nie potrafię okazywać uczuć...
- Hej... córciu.. Camille... To na prawdę ładne imię, wiedziałem, że Katniss je dla ciebie wybierze. To ja chciałem, żebyś się tak nazywała. Wiesz... przepraszam. Przepraszam, że was zostawiłem. To był największy błąd w moim życiu. Ja.. obiecuję, już nigdy więcej was nie zostawię.
- Hej. Wiesz, bardzo ładnie wyglądasz jak śpisz. W ogóle... jesteś bardzo ładna. Tu, u nas, wszystko dobrze. Twój brat jest bardzo słodki. Czasami się nim opiekuję. Poznałem twojego... tatę. Jest bardzo miły. Chyba po nim odziedziczyłaś oczy. Bardzo brakuje mi twoich oczu, chciałbym je jeszcze zobaczyć... Nie zostawiaj mnie tu samego.
----------------------------------------------------------------------
Jak ostatnio przeglądałam bloga to stwierdzam, że meeeega krótkie rozdziały piszę o,o dlatego jakiś taki dłuższy teraz ;3 ale i tak krótki ;-; ja chyba nie umiem pisać długich ;_; ale coś jest XD i zdaję sobie sprawę, że bardzo zagmatwane piszę to opowiadanie, ale... ogólnie jestem mega roztargniona XDDDDD dobra, co ja się tu będę rozpisywać, miłego czytanie :D
Gru
Piosenka: https://www.youtube.com/watch?v=0AC4ovCUs4Y
ps. Znów Wesołych Świąt! XDD nie spodziewałam się, że dzisiaj napiszę, ale jest XDDD
niedziela, 21 grudnia 2014
Rozdział 13 " Obrazy "
Czuję, jak na moją twarz powoli wpełzają promyki słońca. Tak dawno tego nie czułam, tak obce jest mi to uczucie... Mimo to, znam je. Pamiętam.
Powoli rozwieram powieki, od razu czuję nieprzyjemne łupanie w okolicach skroni. " Trochę jak na kacu. " - mimowolnie myślę. Wyobrażam sobie, jak okropnie muszę wyglądać. Sklejone i spuchnięte powieki mocno dają się we znaki. Okropnie bolą mnie oczy. Pamiętam jak czasami potrafiłam długo płakać.. Dokładnie taki sam ból czułam, kiedy się uspokoiłam.
Rozglądam się zaspanym wzrokiem po pomieszczeniu. Moją uwagę przykuwają ściany w kolorze nocnego nieba. Dostrzegam także małe punkciki, rozsiane w nierównych odstępach. To jeszcze bardziej utwierdza mnie w fakcie, że twórca tego dzieła myślał o niebie, podczas malowania.
Wszystkie meble w tym pomieszczeniu są w kolorze jasnego brązu. Na ścianie nad biurkiem widzę mnóstwo obrazków.
Po kilku minutach zauważam źródło promieni. Podnoszę się powoli do pozycji siedzącej. Przez całą długość kręgosłupa przechodzi nagły dreszcz bólu. Od razu się krzywię ?
Jak długo ja tu leżałam ?
Ostrożnie spuszczam nogi na ziemię. Czuję, jak przez moje stopy przechodzą ciarki w miejscu zetknięcia z podłożem. Dębowa podłoga cicho skrzypi, gdy przenoszę na nią swój ciężar. Z przyzwyczajenia stąpam powoli, aby nikogo nie zbudzić.
Ale czy jest tu ktoś kogo mogę zbudzić ?
Przyglądam się obrazom i próbuję zidentyfikować autora. Są przyklejone w równej linii. Wydaje się, jakby były robione przez przez różnych ludzi, poczynając od dzieci aż po dorosłych. Na ostatnim obrazku widnieje zachód słońca. Sądzę, że ktoś malował go w pośpiechu. Jest niedokończony, na kartce wyrwanej z zeszytu w kratkę.
To moje dzieło.
Mija dość sporo czasu, nim orientuję się, że te wszystkie malunki są zbiorem mojej twórczości. To ja je tworzyłam przez tyle lat. A teraz są wszystkie tu, wystawione jak na wystawie. Nie wiedziałam, że aż tyle namalowałam.
W rogu pokoju widzę lustro. Coś ciągnie mnie do tego przedmiotu, jakaś niewidzialna siła, ale jednocześnie mam wrażenie, że zobaczę tam coś, co mnie przerazi. Mimo to idę.
Z lustra zagląda do mnie młoda dziewczyna, dałabym jej jakieś... 15 lat ? Ma piękne, ciemne włosy i mocno wyróżniające się niebieskie oczy. Uśmiecha się. Ma na sobie zieloną koszulę nocną, sięgającą jej prawie do kolan. Jest piękna.
Ma na rękach bandaże.
To sen.
---------------------------------------------------------------------
Boże, ja na prawdę to napisałam ;o wiem, wiem, mega krotki, no ale musiał się tak skończyć. Napisany w 1. os., bo łatwiej mi tak pisać ;3 Raczej teraz będę pisać właśnie tak. Ostatnio dopadła mnie wena ( wczoraj wieczorem ) i napisałam ;3 możecie się jeszcze niedługo spodziewać notki, ale to nie jest pewne, więc już od razu...
Wesołych Świąt ! ;**
Gru
Piosenka : Utwory Clinta Mansella <3
czwartek, 4 grudnia 2014
Rozdział 12 " Ciemność "
Ciemność.
Jasność.
Ciemność.
Jasność.
Wybieram ciemność.
Błądzę po otchłaniach mego mrocznego ja i brudach tego świata.
Ogląda wszystkie wyrządzone krzywdy i moje chore myśli.
Topię się w ciemności tego zła.
Potrzebuję dobra, światła.
Wizje, które mi się ukazują są przerażające.
Jednocześnie bardzo mnie fascynują, a z innej strony przerażają.
Gdy staje mi przed oczami dziewczyna, która podcina sobie żyłę, boję się i zastanawiam czemu ja tego nie zrobiłam.
Potem dziecko, mordowane przez jakiegoś pedofila. Współczuję mu. Nie na to zasługuje.
I dopiero, gdy widzę noworodka, wyrzuconego na śmietnik, to myślę, że z chęcią oddałabym mu swoje życie, bo ja już go nie potrzebuję.
Nie mogę się stąd wydostać. Ciągle widzę zbrodnie. Ciągle krew. Krzyk. Płacz. Strach. A pośród tego wszystkiego plącze się moja zniszczona wyobraźnia. Właściwie nie odróżniam ich od siebie. Lecą przed siebie jak ptaki i nie dają mi wyboru, muszę patrzeć.
Ciekawe ile jeszcze będę tu musiała być. Posłuchałabym moich piosenek, to zawsze umila mi życie.
Czemu nie płaczę ? Przez cały " seans " nie poleciała mi ani jedna łezka ani nie zaszkliło oko. Chyba jestem nieczuła. Chociaż... depresja jest milczeniem.
Za dużo krwi. Za dużo. Ja chcę światła. Chce innych kolorów. Pomocy. Pomocy...
- Niestety.. stan państwa córki jest stabilny, ale niezadowalający... jest obecnie w śpiączce... pewnie potrwa to jeszcze jakiś czas... sądzimy, że próbowała popełnić samobójstwo... wydaje nam się też, że nie robiła tego świadomie.... podejrzewamy depresje... na razie to tyle.. do widzenia.
---------------------
BUHAHAHAHHAHAHHAHAHHAHAHHA XDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Tak bardzo krótka ;3 dziękujcie szkole, bo właśnie do niej muszę pędzić -,- ale coś tam jest xD oczywiście dziękuję za tyle komentarzy ;3 i chciałabym bardzo podziękować mojemu Banankowie ( Peetniss <3 ), który ciągle mi wypominał, żebym dalej pisała xD właściwie to ty mnie jakoś przekonałaś, żebym pisała <3
To tyle z podziękować ;p Następnej notki spodziewajcie się ... no nwm, ale możecie się przygotowywać, że znów przez długi czas nie będzie ;p
Piosenka : Green Day -Bouleverd of broken dreams <3
Gruusia :)
Jasność.
Ciemność.
Jasność.
Wybieram ciemność.
Błądzę po otchłaniach mego mrocznego ja i brudach tego świata.
Ogląda wszystkie wyrządzone krzywdy i moje chore myśli.
Topię się w ciemności tego zła.
Potrzebuję dobra, światła.
Wizje, które mi się ukazują są przerażające.
Jednocześnie bardzo mnie fascynują, a z innej strony przerażają.
Gdy staje mi przed oczami dziewczyna, która podcina sobie żyłę, boję się i zastanawiam czemu ja tego nie zrobiłam.
Potem dziecko, mordowane przez jakiegoś pedofila. Współczuję mu. Nie na to zasługuje.
I dopiero, gdy widzę noworodka, wyrzuconego na śmietnik, to myślę, że z chęcią oddałabym mu swoje życie, bo ja już go nie potrzebuję.
Nie mogę się stąd wydostać. Ciągle widzę zbrodnie. Ciągle krew. Krzyk. Płacz. Strach. A pośród tego wszystkiego plącze się moja zniszczona wyobraźnia. Właściwie nie odróżniam ich od siebie. Lecą przed siebie jak ptaki i nie dają mi wyboru, muszę patrzeć.
Ciekawe ile jeszcze będę tu musiała być. Posłuchałabym moich piosenek, to zawsze umila mi życie.
Czemu nie płaczę ? Przez cały " seans " nie poleciała mi ani jedna łezka ani nie zaszkliło oko. Chyba jestem nieczuła. Chociaż... depresja jest milczeniem.
Za dużo krwi. Za dużo. Ja chcę światła. Chce innych kolorów. Pomocy. Pomocy...
- Niestety.. stan państwa córki jest stabilny, ale niezadowalający... jest obecnie w śpiączce... pewnie potrwa to jeszcze jakiś czas... sądzimy, że próbowała popełnić samobójstwo... wydaje nam się też, że nie robiła tego świadomie.... podejrzewamy depresje... na razie to tyle.. do widzenia.
---------------------
BUHAHAHAHHAHAHHAHAHHAHAHHA XDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Tak bardzo krótka ;3 dziękujcie szkole, bo właśnie do niej muszę pędzić -,- ale coś tam jest xD oczywiście dziękuję za tyle komentarzy ;3 i chciałabym bardzo podziękować mojemu Banankowie ( Peetniss <3 ), który ciągle mi wypominał, żebym dalej pisała xD właściwie to ty mnie jakoś przekonałaś, żebym pisała <3
To tyle z podziękować ;p Następnej notki spodziewajcie się ... no nwm, ale możecie się przygotowywać, że znów przez długi czas nie będzie ;p
Piosenka : Green Day -Bouleverd of broken dreams <3
Gruusia :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)