środa, 1 października 2014
Rozdział 10 " Mellark "
Łóżko obok dziewczyny lekko się wgniotło, przyciśnięte ciężarem chłopaka. Delikatnie wsunął ramię pod jej głowę, a ona kierując się instynktem, obróciła do niego. Bardzo powoli roztworzyła powieki, ukazując parę idealnie niebieskich oczu, jednocześnie od razu widząc twarz bruneta. Na jego twarzy wykwitł nieśmiały uśmiech. Natomiast jej twarz wyrażała zdumienie, nie tego się spodziewała. Dostrzegając jej zdziwienie zaczął się lekko podnosić speszony.
- Przepraszam, nie powinienem.. - zaczął, wstając.
- Cii.. - szepnęła. - Nic się nie stało. - dodała, przyciągając go z powrotem. Wtuliła głowę w jego klatkę piersiową. Chłonęła ciepło jego ciała, czuła bezpieczeństwo płynące z jego ramion. Lekki podmuch wywołał na jej karku gęsią skórkę. Czuła się tak błogo, było jej tak dobrze..
- Hej. - mruknął, a jego głos był delikatnie zachrypnięty. Uśmiechnęła się sama do siebie.
- Hej. - odparła. Jednym ramieniem objął ją w pasie, lokując dłoń na jej plecach. Drugie wciąż służyło za poduszkę brunetki.
- Powinienem wstać, mam parę obowiązków ... - zamruczał do jej ucha. Poczuła mrowienie w miejscu gdzie jego usta stykały się z jej uchem.
- Jakich ? - spytała, pozornie zaciekawiona.
- Nie pamiętam, musiałbym spojrzeć na grafik.
- A ja co mam robić ?
- Chyba będą ci robić jakieś pytania i raczej nie dostaniesz grafiku. Pewnie będą ci kazali leżeć tutaj, w szpitalu.
- Co?! W szpitalu ?! - zerwała się z miejsca. Dopiero teraz rozejrzała się dookoła. Leżeli w szpitalnym łóżku, nie było szczególnie wielkie, ale spokojnie wystarczyło dla ich obojga. Otaczały ich białe zasłony, a obok stało krzesło. Spojrzała na ręce. Miała doczepione kilka rurek. Jak mogła ich wcześniej nie zauważyć ? - Co mi się stało ? I wytłumacz mi, czemu tutaj jesteśmy ?
Patrzył na nią bezsilnym wzrokiem. Widziała, jak przygryza wargę. Złapał za jej rękę i delikatnie pogładził. Już otwierał usta, by coś powiedzieć, gdy do sali wszedł jakiś mężczyzna.
- Nareszcie się pani obudziła, panno Mellark. - powiedział pogodnym głosem. Wyglądał na jakieś trzydzieści lat. Miał brązowe włosy i czekoladowe oczy. Zapuszczona broda dodawała mu dodatkowych lat, a długi kitel jakiegoś lekarskiego uroku.
- M.. Mellark ? - wydukała. Jej spojrzenie powędrowało w jego stronę. Uniosła szeroko brwi.
- Ja już powinienem iść. - usłyszała gdzieś z tyłu. Obróciła głowę. James powoli się podnosił. Nie chciała, żeby odchodził. Nie chciała zostawać z tym lekarzem. Chciała zostać z Jamesem. - Muszę. - dodał, widząc jej błagające spojrzenie. Patrzyła jak odchodzi. Dopiero, gdy trzasnęły drzwi, odważyła się spuścić wzrok.
- Och, doprawdy to urocze, ale mamy teraz parę spraw do omówienia. - zakpił lekarz. - Jestem doktor Bradley. Będę twoim lekarzem prowadzącym.- przedstawił się.
- Po co mi lekarz ? Co się stało ? Gdzie jestem ? Co z moim nazwiskiem ? - wyrzuciła z siebie serię pytań. Miała mętlik w głowie.
- Jak już wspominał pani, pan James, jesteśmy w Dystrykcie Trzynastym. Znaleźliśmy się tutaj, ponieważ od czasu ostatniego powstania, Trzynastka tworzy azyl. Wybuchło kolejne powstanie, ostatnio odbyło się kolejne głosowanie, z powodu niespodziewanej śmierci prezydent Paylor. Przyczyny śmieci do dzisiaj są nieznane. Nowym prezydentem został pański ojczym. Jest pani poszukiwana w całym kraju, łącznie z pańskim bratem i matką.
- Słucham?! - wykrzyknęła. - Jestem poszukiwana ?! Mama i Lucas też ?! Coś nam grozi ?!
- Spokojnie, wspomniałem już, że jesteśmy w azylu. Wszyscy jesteśmy bezpieczni. - dodał. Przysiadł na brzegu jej łóżka. - A co do pani nazwiska... powinna pani porozmawiać z mamą.
-------------------------------------------------------
Ba dum, tsss.... A oto i nowy rozdział ! Kolejny dość krótki, no ale cóż ja poradzę ;c Mam bity palec, więc trochę trudno jest pisać, ale czego się nie robi dla kochanych czytelników ;** Rozdział dedykuję mojemu Banankowi, ( Peetniss. Forever. )który tak czekał na ten rozdział. I proszę nic nie sugerować z Peetą, o nie, nie ! Jego tam wcale nie było hhehe xD A tymczasem ja spadam oglądać mój ukochany film " Bez mojej zgody " :'( a wredny banan nie chce oglądać, ale cóż ;-; Witam nowych czytelników !! Miło mi was gościć w mych skromnych progach :D do następnego rozdziału, Trybuci !
Piosenka : miła ciszaa ;3
Gruszka
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Hyhy dziekuję. ;* ale jakoś nie umiem tego czytać gdy wiem co się z nią stanie -.- i ja chciałam oglądać tylko nie mogłam! ;-; i nie wmawiaj mi że tam nie było mojego męża (<3) którego nie lubisz -.-.. Bez sensu ten komentarz xDDDDDDD
OdpowiedzUsuńO matko wrrrrrr... Daj kolejny błagaaaam !!!! Kocham twojego bloga! Jest wprost świetny, ale błagaaaamy o dłuższe :,(
OdpowiedzUsuńOMG dziewczyno jak ty świetnie piszesz!
OdpowiedzUsuńwidzę że rezygnujemy z innych blogów i czytamy ten!
jestem tu nowa ale twoje notki już przeczytałam liczę na więcej!
i na serio w fajnym stylem piszesz.. ciekawszy bo jednak wszystko jest inaczej odbierane niż przez katniss... no i tam w szpitalu to na 100% był Peeta <3
Jeżeli powiedziałaś, że to nie Peeta to na pewno będzie Peeta
OdpowiedzUsuńDodaj nowy rozdział i to migiem Janie. Trenuję zapasy więc wiesz
Dopiero dzisiaj mogłam przeczytać bo nie miałam dostępu do Internetu ;~~; rozdział cudowny jak każdy i czekam na kolejny :D /kosogłos
OdpowiedzUsuńŚliczny.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny ^^.
Blaaagam wstaw nowy :( / kosogłos
OdpowiedzUsuńTam miał być myślnik. -.- kosogłos w sensie rozdział. -.- będę ci tu spamować. :p
OdpowiedzUsuńWstaw nowy :(
OdpowiedzUsuńWstaw nowy. :( znowu 6 dni nic nie dodałaś -.- pianie w wiadomościach nic nie daje to będę tutaj -.-
OdpowiedzUsuń* pisanie xDD hehe
OdpowiedzUsuń:D
OdpowiedzUsuń:**
OdpowiedzUsuńkiedy nowa notka?!
OdpowiedzUsuń- wiecznie niecierpliwa niewidzialna
Gdzie jest notka my chemy notke!!!!
OdpowiedzUsuń