Silna ręka ojca uderza o jej policzek.
- Nie słyszysz jak ciebie wołam ?! W tej chwili na dół !- Camille szybko zerwała się z łóżka i pobiegła na dół unikając kolejnego ciosu. Wybiegając z pokoju, uderzyła o szafę stojącą w rogu. Kuśtykając zbiegła po schodach, by odruchowo uciec przed ojcem, ale wiedziała, że kara jej nie ominie. Pędem wpadła do salonu, o mało co nie przewracając się na wypolerowanej posadzce. Przy stole siedziała mama. W łóżeczku leżał jej młodszy brat. Usiadła na swoim miejscu. Kilka sekund później zjawił się ojciec. Był cały czerwony z wściekłości. Złapał ją za ramię i siłą wyciągnął na środek pomieszczenia.
- A oto kara za nieposłuszeństwo.
Cichy szloch wypełniał przestrzeń. Pokój byłby całkowicie pusty, gdyby nie leżąca w jego rogu postać. Jej ciemne włosy pozlepiane były krwią, a po policzkach leciały łzy. Mocno obejmowała ramionami głowę, w ustach czuła metaliczny smak krwi. Nie wiedziała, ile już tu jest. Nie wiedziała, ile już tu się męczy. Była jednak świadoma, że ma już dość. Dość. Tego już było za wiele. Za dużo już wycierpiała. Za wiele ran już ukryła. Zdecydowanie dość.
Po jakimś czasie do pokoju wkradła się mama. Objęła córkę i wyniosła z pomieszczenia. Cicho przemykając przez korytarze, dotarły do jej pokoju. Katniss ułożyła swoją córkę na łóżku i przyjrzała się jej dokładnie. Skrzywiła się. Miała podbite oko, a z nosa sączyła się krew. Lekko dotknęła brzucha, " pacjentka " zgięła się wpół. Z matczynego oka poleciała łza. Jedna. Nie więcej. Nie mogła sobie na tyle pozwolić. Nie w obecności dziecka.
Zabrała się za opatrywanie jej pokaleczonego i posiniaczonego ciała. W ciągu lat, w końcu się tego nauczyła. Nie brzydziła już się tego. Musiała to codziennie robić.
- Mamo, dlaczego tak się dzieje ? Dlaczego nas to spotyka ? - załkała dziewczyna.
- Los nam nie sprzyjał. - odpowiedziała.
Wiosenny wiatr z szelestem wpadł do pokoju, przez uchylone okno. Katniss od razu się to skojarzyło z nim. On też zawsze spał z otwartym. Właśnie przyglądała się zarysowi ciała swojej córki. Była taka drobna, taka bezbronna, a jednocześnie silna... Przez sen wyglądała jeszcze ładniej. Jej twarde rysy, stawały się takie łagodne, i wydawała się jeszcze bardziej bezbronna. Włosy rozrzucona na poduszce, przypominały ciemną kaskadę. Leżała w swojej ulubionej pozycji : ze zgiętymi w kolanach nogami, ręką pod policzkiem, jednym ramieniem obejmując dolne kończyny. Była na prawdę piękna. Miała piękną córkę.
Jakiś czas później, Camille wolno zwlekła się z łóżka. Od razu poczłapała do łazienki. Odkręciła kurek z zimną wodą, ułożyła ręce w miseczkę i ochlapała twarz. Rozbudzenie gwarantowane. Złapała za frotowy ręcznik i otarła twarz. Spojrzała w lustro, ale od razu odwróciła wzrok. Ten widok był przerażający. Całą twarz pokrywały fioletowe siniaki, a oczy były opuchnięte. Nabrzmiała warga, dopiero teraz dała o sobie znać. Podobnie było z resztą ciała, a pod tą warstwą kryła się też kolejna.
Stała teraz przed lustrem w swojej sypialni. Twarz nie była już aż tak fioletowa, a oczy nie były tak mocno opuchnięte. Czarna, lekko obcisła bluzka do nadgarstków, zakrywała wszystkie blizny, a długie, białe rurki, chowały ją przed światem. Złapała za szczotkę i zaczęła rozczesywać splątane kosmyki. Wolnymi, płynnymi ruchami pokonywała każdą przeszkodę. W końcu powstała gładka, miękka powierzchnia. Ułożyła je tak, by zakrywały skronie. Narzuciła ciepły polar i już. Była gotowa. Złapała za plecak i szybkim ruchem ruszyła ku drzwiom. Schodząc po schodach, czuła niemalże każde miejsce, które kiedykolwiek miało zderzenie z ręką Gale'a, jej ojca. Wszystko ją bolało, ale starała po sobie tego nie pokazywać.
Idąc w kierunku szkoły myślała tylko o tym, by nikt nie zauważył jej twarzy. Szła, więc ze spuszczoną głową, lekko przygarbiona, dokładnie oglądając swoje buty. Nawet nie zauważyła, gdy ktoś się przed nią pojawił. Wpadła prosto na niego. Przerażona, uniosła wysoko głowę, by spojrzeć na tą osobę. Jej spojrzenie padło na brązowe tęczówki.
- Przepraszam, na prawdę.. Co ci się stało ?- spytał unosząc lekko rękę. Dotknął jej policzka, a ona od razu strąciła dłoń chłopaka.
- Nic. - warknęła i ruszyła przed siebie. Potem przez cały dzień nękały ją wyrzuty sumienia.
I teraz mogę iść spać. :3 *0* *0* *0* *0* *0*
OdpowiedzUsuń...... ZABIĆ ZABIĆ ZABIĆĆĆĆ! Dlaczego Kat na to pozwala? zabije gnoja jednego! Ten dupek powinie gnić w więzieniu
OdpowiedzUsuńGale ;-;
OdpowiedzUsuń