niedziela, 14 września 2014
Rozdział 5 " Tęsknię "
Jej świat runął. Została pustka. Właśnie się dowiedziała, że przez 16 lat była wychowywana i bita, przez obcego człowieka. Teraz zrozumiała, dlaczego ma takie oczy, takie nazwisko.
- Dla.. Dlaczego dopiero teraz mi o tym powiedziałaś ? - spytała, wpatrując się w jedną z gwiazd za oknem, nieobecnym wzrokiem. - Dlaczego przez tyle lat pozwalałaś, żeby ten drań mnie katował, torturował, więził i głodził ? Czemu ty, Zwyciężczyni, Kosogłos, nie postawiłaś się mu ? Jak mogłaś ? - powiedziała z żalem, a z jej oczu popłynęły łzy.
- Bo bałam się go, ja też cierpiałam, ja też byłam bita, głodzona... wykorzystywana... - dodała. - Nie potrafiłam. Byłaś jeszcze malutka, kiedy Peeta wyruszył na wojnę. Ja się bałam, że nie dam rady cię wychować, że sobie nie poradzę... Gale zaproponował pomoc, miał mi pomagać, ale w końcu zmusił mnie do ślubu. Siłą. Myślałam, że Peeta nie żyje. - odpowiedziała ze smutkiem.
- To znaczy, że Lucas nie jest moim prawdziwym bratem ? - Jej matka kiwnęła głowę i wtuliła twarz w miekką kordłę. Leżały jakąś godzinę, w zupełnej ciszy, zakłucanej tylko ich szlochami. Każda płakała z innego powodu. Matka, ze smutku, córka, z żalu. W końcu Camille doszła do siebie.
- Opowiedz mi o nim. - zażądała. Katniss powoli podniosła głowę, i niepewnie spojrzała na córkę. Przygryzła wargę.
- Nazywa się Peeta Mellark. Ma oczy koloru morza i blond loki. Był synem piekarza. Miał niesamowity talent do malowania. Odziedziczyłaś go po nim... - powiedziała niepewnie. - Jego ulubionym kolorem jest pomarańczowy, ale nie taki pstrokaty. Taki jak zachód słońca. Zawsze zawiązuje sznurówki podwójnie. Ciągle się uśmiechał.. zarażał swoim uśmiechem. Bardzo ciebie kochał i na pewno nadal kocha. Ta koszula.. - złapała za rąbek materiału. - Dostałam ją od niego. Na pewno chciał, żebyś kiedyś ją dostała - wydusiła, siląc się by nie wybuchnąć płaczem. - Twoją chrzestną jest Johanna, chrzestnym Haymitch Abernathy... Razem go wybraliśmy. Miałaś się nazywać Rose albo Suzanne. Nie wiem czy Haymitch jeszcze żyje. Nie wiem czy pozostali żyją. Wszyscy się ode mnie odwrócili po ślubie z Gale'm.
- Mamo, chcę go poznać. - oznajmiła nagle brunetka z niezwykłą determinacją. I choć wciąż czuła ogromny żal do swojej matki, to była w stanie ją zrozumieć. - Chcę nazywać się Camille Mellark.
Od tamtej rozmowy minął prawie tydzień. Tamta determinacja już nie wróciła, zastąpiona lękiem, bólem i cierpieniem. Kolejne wieczory mijały wypełnione płaczem i krzykiem, na nadgarstkach zaczęły pojawiać się blizny. Przez ten tydzień nie zjawiła się w szkole. Jej sina twarz za bardzo rzucała się w oczy. Po tamtej rozmowie, obudził się jej " ojciec ". Kara była nieunikniona.
W kolejny poniedziałek, Camille też nie poszła do szkoły. Rany były tak duże, że musiała trochę dłużej poleżeć. Prawie umarła..
W domu rozległo się donośne pukanie. Drzwi otworzyła matka Camille.
- Dzień Dobry. Jest może Camille ? Pomyślałem, że mógłbym jej przynieść lekcje, bo dawno jej nie było w szkole.. - usłyszała. Brunetka szeroko otworzyła oczy. Nie. To niemożliwe. To jej się śni. On nie mógł tu przyjść.
- Jasne, wejdź. - odpowiedziała Katniss. W jej słowach było słychać uśmiech.
- Tak w ogóle, nazywam się James Pulcher. Chodzę z Camille do klasy. - Niemal widziała jego uśmiech. Na ten widok miękły jej kolana. Słyszała kroki. Zerwała się z łóżka trochę za szybko, w żebrach poczuła ból. Mimo to powlokła się do lustra i przygładziła włosy. Potem znów usadowiła się na łóżku i powróciła do poprzedniej czynności. Na kartce powoli powstawał zachód słońca. Ciepłe odcienie powoli wpływały na kartkę. Wtedy rozległo się ciche pukanie. Spojrzała w tamtą stronę i na prawdę nie mogła uwierzyć. Stał, z tym uśmiechem, i patrzył na nią. To był sen. To na pewno był sen.
- Cześć. - powiedział, a Camille poczuła jak w jej brzuchu chmara motyli wzleciała w powietrze.
- Cześć. - odpowiedziała. Wtedy na jej twarzy rozkwitł uśmiech. Nie pamiętała, kiedy ostatni raz się uśmiechała, ale cudowie było być znów szczęśliwym.
- Nie widziałem jeszcze, żebyś się uśmiechała. - stwierdził, jakby czytając w jej myślach. - Masz piękny uśmiech. - Błękitnooka poczuła na policzkach rumieńce. Spuściła głowę i założyła kosmyk włosów za ucho.
- Dziękuję. - powiedziała cicho. Delikatne kroki przerwały krępującą ciszę. Chłopak usiadł koło niej i spojrzał na zeszyt, leżący na jej kolanach.
- Ładnie rysujesz. - stwierdził podnosząc wzrok na jej twarz. Camille pomyślała, że słodko wygląda z przekrzywioną głową.
- Znowu dziękuję. - odpowiedziała. Wpatrywali się w siebie. Ciszę przerwał James.
- To od czego chcesz zacząć ? - spytał. Przez chwilę nie rozumiała, i tylko wpatrywała się w niego, ale już po chwili wstała. Znów za szybko. Zgięła się w pół i wciągnęła powietrze. Stanął obok, obejmując w talii.
- Co się stało ? - zadał pytanie, a dziewczyna słyszała w jego głosie coś na kształt troski. Poczuła lekkie ukłucie w sercu. Wyprostowała się, wypuszczając powietrze, a on wciąż jej nie puszczał. W miejscu, gdzie jego skóra stykała się z jej, czuła lekkie mrowienie.
- Nie, nic mi nie jest. - odwróciła głowę w jego stronę, żeby spojrzeć mu w oczy. I utonęła. Zapadła się w głębii jego oczu. Była niższa o zaledwie parę centymetrów. Czuła jego ciepły oddech na twarzy. Poczuła, że jej wszystkie troski nagle znikają. Ciaśniej ją objął. Spojrzała się na linię jego warg, na zarys brody, nosa, aż w końcu ponownie dotarła do oczu. Wpatrywał się w nią. Czuła, że ogarnia ją fala gorąca. Z trudem odwróciła wzrok i wyplątała się z jego objęć.
- Too.. może od matematyki ? - zaproponowała, próbując zejść na lżejszy temat.
- Jasne. - odpowiedział, trochę zakłopotany. Ale po chwili znów przywołał wcześniejszą pewność. Brunetka wyciągnęła wszystkie potrzebne rzeczy i rozłożyła je na łóżku. Razem usiedli, naprzeciwko siebie, i zaczęli rozwiązywać zadania.
Gdzieś koło popołudnia skończyli pracę. Twarz bolała ją od nadmiernego uśmiechania się.
- Dziękuję. - powiedziała. Kolejny uśmiech.
- Mówisz to już któryś raz. - stwierdził, rozbrajając ją uśmiechem. Zachichotała.
- Bo naprawdę jestem ci wdzięczna. - oznajmiła, zgodnie z prawdą.
- A mi naprawdę było przyjemnie. - Jego uśmiech ją dekoncentrował. Nie mogła się skupić. Wpatrywała się w niego, zauroczona. Spojrzał na linię jej ust, ponownie w jej oczy. Nie było widać w nich rezygnacji. Pochylił się lekko, a ich wargi dzieliły centymetry. Wtedy Camille zerknęła na zegarek i gwałtownie się zerwała. Przez chwilę zapomniała o bólu. Podbiegła do okna, utykając, i wyjrzała. Jakieś dwa kilometry dalej, zauważyła czarnego Hyundaia.
- Coś nie tak ? - zadał pytanie. Zmarszczył brwi. Camille otworzyła szeroko oczy.
- Mój ojciec wraca, musisz już iść. - powiedziała na jednym wydechu.
- Dlaczego ?
- Przepraszam, na prawdę musisz już iść. - powtórzyła. W jej głosie było słychać strach.
- Dobrze. - szepnął. - Ale najpierw daj mi swój numer. - złapał ją za rękę. Mimo sytuacji ponownie się uśmiechnęła.
- Okay. - odpowiedziała, dostosowując głos do jego tonu. Podeszła do szafki nocnej i sięgnęła po komórkę. Wróciła do niego, klikając coś w telefonie. Wyjął swoją komórkę. Wstukaj jakiś kod i spisał podany kontakt telefonu. Odprowadziła go do drzwi, pożegnała. Ze swojego pokoju wciąż patrzyła jak odchodzi. Usłyszała ciche pikanie. Odwróciła się i zobaczyła, że ekranik telefonu się zaświecił. Sprawdziła.
" Tęsknię. "
Poczuła, że unosi się nad ziemię.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
*O* *O*
OdpowiedzUsuńEj zaraz sie obraze :( czemu wy piszecie lepiej ode mnie? ���:'(:'(((
:'(((((((
Smutny ananasełu
*O* ja chcę już nowy rozdział! :(
OdpowiedzUsuńAww.... i ten James
OdpowiedzUsuńKiedy będzie Peeta?
Piszesz nieziemsko *_* już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, jesteś po prostu niesamowita. Czytałam twojego poprzedniego bloga, ale nie komentowałam go ( przepraszam xd) i tak było mi szkoda kiedy przestałaś pisać. I nagle zobaczyłam link do twojego nowego bloga na któryś z innych blogów XD nawet nie wiesz jak się ucieszyłam. Kiedy możemy się spodziewać nowej notki? :) // Kosogłos ( ambitna nazwa xd)
OdpowiedzUsuńto okropne, Gale zmusił Katniss do ślubu, reszta się od niej odwróciła, myśląc, że wykorzystała pierwszą lepszą okazję do związania się z nim.. ugh a teraz nie dosyć, że bije ją to jeszcze jej córkę.. gdzie Peeta? no gdzie?! ma się ujawnić, bo pewnie siedzi z Haymitchem i innymi i się ukrywa, bo myśli, że Katniss go nie kocha, jezu dlaczego mi to robisz, co? ;-;
OdpowiedzUsuń