Tego dnia w ogóle nie mogła się skupić na lekcjach. Wciąż dostrzegała jego uśmiech z sąsiedniej ławki. Próbowała nie zwracać na niego uwagi, ale za każdym razem jej się to nie udawało. Na przerwach ciągle był koło niej. Opowiadał kawały, rozśmieszał. Na ręce czuła jego dotyk. Była szczęśliwa, jak jeszcze nigdy. Nie zwracała uwagi na wścibskie spojrzenia innych uczniów. Starała się.
W końcu nadeszła ostatnia lekcja, wf. Nie ćwiczyła, nie miała na to siły. Była zmuszona wrócić do domu.
Szła pustą ścieżką, przez las. Nie rozglądała się, była wpatrzona w końcówki swoich butów. W głowie szumiało jej od natłoku myśli. To wszystko wydawało się takie dziwne..
W ciągu ostatnich kilku dni dużo się zdarzyło. Dowiedziała się tak wielu rzeczy, że głowa ją bolała. Wciąż w głowie huczały jej słowa matki, powtarzając się potwornym echem. A może ją po prostu okłamała ? Niee.. Ten płacz matki i reakcja Hawthorna były za prawdziwe, czuła na własnym przykładzie...
Chłopak, w którym podkochiwała się od 6 lat, i który do tej pory jej nie zauważał, nagle się nią zainteresował. A może zauważał, tylko ona, zakryta kocem swoich problemów, nie zauważała jego ? Pogubiła się już w tym wszystkim. To wydawało jej się bardzo podejrzane, ale z całej siły starała się wybić to sobie z głowy. Za bardzo jej się podobał..
Piekarz z Dwunastego Dystryktu ciągle wydawał się dla niej zagadką nie do rozwiązania, nie wiedziała od czego zacząć. Potrzebowała pomocy, ale komu mogła zaufać ? Jamesowi ? Jego " znała " zaledwie dwa dni, ale budził w niej dziwne uczucie, czuła się jakby znała go całe życie.. Matka ? Wciąż czuła do niej żal, że dopiero teraz jej o wszystkim powiedziała, jednak rozumiała to, a przynajmniej starała się rozumieć. Nie miała nikogo innego.
Idąc przez pola, które jeszcze niedawno stanowiły dla niej ucieczkę od rzeczywistości, zastanawiała się dlaczego, dlaczego to ją to wszystko spotkało ? Co takiego zrobiła, że musiała cierpieć ? Czym sobie zasłużyła ?
Przechodząc obok starej lipy, postanowiła odpocząć. Podeszła do starego pnia i rzuciła plecak gdzieś w bok. Położyła się na mchu, porastającym ziemię wokół starego drzewa. Ułożyła głowę na dłoniach i wpatrywała się w sunące po niebie chmury. Przestała myśleć, chciała chwili ciszy, wytchnienia. Nawet nie zauważyła kiedy zasnęła.
- Nie za wygodnie ci tu ? - usłyszała czyiś głos. Wydawał jej się odległy, zagłuszany jakąś magiczną siłą. Jednak wciąż się nie podnosiła. Było jej tak błogo, tak miło.. Potem usłyszała szelest i rozum podpowiadał jej, że powinna być zaniepokojona, ale była jej za dobrze. Podłoże koło niej jakby się poruszyło, przygniecione czyimś ciężarem, a na talii poczuła lekkie dotknięcie. Teraz to już trochę się zaniepokoiła. Powoli podniosła rękę i pomacała to miejsce. Poczuła jakąś szorstką powierzchnię. Przejechała opuszkami po materii i zerwała się z miejsca. Ciężko dysząc, odsunęła się kawałek i dopiero wtedy odważyła się spojrzeć. W miejscu gdzie przed chwilą leżała pozostał ślad, po wgnieceniu. A obok niego leżał uśmiechnięty James. Złapała się za brzuch i głęboko odetchnęła. Powoli się uspokajała, ale wciąż słyszała za szybkie bicie swojego serca. Ponownie zerknęła w jego stronę. Leżał, wspierając głowę na ręce.
- Słodko wyglądasz, kiedy śpisz. - powiedział, a jego uśmiech sprawił, że się rozpłynęła. Poczuła rumieńce na twarzy. Wtedy zdała sobie sprawę, że musi wyglądać jak straszydło. Dopiero wstała.. Szybkim ruchem przejechała ręką po włosach, a z jej ust mimowolnie wydobyło się ziewnięcie. Czuła na sobie jego wzrok, oplatający jej całe ciało, czuła się naga, skrępowana. I przypomniała sobie jedną rzecz.
- Która godzina ? - spytała.
- Szczęśliwi nie liczą czasu. - odpowiedział.
- Ale to naprawdę ważne.. - nalegała.
- No skoro uważasz się za nieszczęśliwą, to jest po 16. - udawał, że narzeka. A ona wybałuszyła oczy. Po 16. Już jest po obiedzie...
Przecież on ją zabije.
-------------
Tak, więc taki króciuteńki. Będzie dłuższy, ale niestety KTOŚ mi już każe z laptopa zejść ;-------; DZIĘKUJĘ ZA TYLE KOMENTARZY i miłego czytania ;**
Gruszka
ON ma jej nic nie zrobić -,- -,-
OdpowiedzUsuńJezu ty masz talent *o* piekne *O*
OdpowiedzUsuńAnanaseu
Zgadzam się oboma komentarzami wyżej. I nic więcej nie powiem bo jestem zła. Czemu taki krótki?! Po pięciu dniach?! :( jutro musisz też coś dodać. Zrobisz to dla mnie, prawda? ;3 / kosogłos
OdpowiedzUsuńEj a kiedy Peeta wiem powtarzam to przy każdej notce ale ja chcę go :P
OdpowiedzUsuńjeżeli Gale ją po raz kolejny tknie to..to .... SPROWADZĘ PEETE, nie wiem jak, ale to mi się uda! XD
OdpowiedzUsuńJEŻELI JĄ TKNIE TO TAK GO ZAKATUJE NA MOIM BLOGU ŻE
OdpowiedzUsuńNotka jak zawsze świetna,ale gdzie jest Peeta
OdpowiedzUsuń